Boczny wiatr może przesunąć krople poza tor jazdy opryskiwacza, zanim dotrą one do roślin. Jedna część pasa roboczego otrzymuje wtedy zbyt mało cieczy, a w innej dochodzi do nakładania się oprysku. Operator powinien ocenić warunki jeszcze przed wjazdem na pole, ponieważ samo utrzymanie zaplanowanej dawki nie gwarantuje równomiernego zabiegu.
Drobne krople łatwiej opuszczają opryskiwany pas
Podatność cieczy na znoszenie zależy głównie od wielkości kropli, prędkości wiatru oraz czasu ich opadania. Drobna kropla ma małą masę i długo utrzymuje się w powietrzu. Boczny podmuch może więc przesunąć ją na sąsiedni pas, drogę, rów albo inną uprawę. Ryzyko rośnie przy wysokiej temperaturze i niskiej wilgotności, ponieważ część wody odparowuje podczas lotu. Krople stają się mniejsze i jeszcze łatwiej poddają się ruchom powietrza.
Ślady problemu często widać dopiero po kilku dniach. Mogą pojawić się pasy słabiej zwalczonych chwastów, nierównomierne działanie fungicydu albo miejscowe uszkodzenia roślin spowodowane nałożeniem dawki.
Rozpylacz powinien wytwarzać krople odporne na znoszenie
Przy bocznym wietrze warto zastosować rozpylacze antyznoszeniowe, które wytwarzają większe krople niż standardowe modele pracujące przy porównywalnym wydatku. Można także wykorzystać rozpylacze eżektorowe. Zasysają one powietrze do cieczy i tworzą grubsze, mniej podatne na przemieszczanie krople.
Większa kropla nie rozwiązuje jednak każdego problemu. Preparaty kontaktowe wymagają dobrego pokrycia powierzchni liścia, dlatego zbyt gruby oprysk może zmniejszyć liczbę punktów naniesienia. Typ rozpylacza, ciśnienie i dawkę wody trzeba dopasować do środka, fazy rozwojowej roślin oraz budowy łanu.
Zwiększenie ciśnienia zwykle nasila znoszenie
Operator nie powinien korygować słabego pokrycia przez dowolne podnoszenie ciśnienia. Wyższe ciśnienie rozbija ciecz na drobniejsze krople, które wiatr łatwiej przesuwa. Każdy rozpylacz ma określony zakres roboczy. Praca poza nim może zmienić kąt strumienia, strukturę kropli i równomierność rozkładu cieczy.
Jeżeli zaplanowana dawka wymaga zbyt wysokiego ciśnienia, lepiej dobrać inny rozmiar rozpylacza. Trzeba przy tym uwzględnić prędkość jazdy. Jej zmiana wpływa na wymagany wydatek pojedynczej dyszy.
Niska belka skraca drogę kropli
Im większa odległość między rozpylaczem a rośliną, tym dłużej kropla pozostaje pod wpływem wiatru. Belkę należy prowadzić możliwie nisko, ale bez utraty prawidłowego nakładania się sąsiednich strumieni. Wymagana wysokość zależy od kąta rozpylania, rozstawu dysz i zaleceń dla danego modelu.
Stabilizacja belki ma równie duże znaczenie. Jej kołysanie okresowo zwiększa odległość od łanu i powoduje nierówny rozkład cieczy. Problem nasila szybka jazda po koleinach oraz nierównej powierzchni pola.
Warunki trzeba kontrolować podczas całego zabiegu
Pomiar wykonany przed opryskiem nie wystarcza. Kierunek i siła wiatru mogą zmienić się po przejechaniu kilku ścieżek technologicznych. Operator powinien regularnie sprawdzać warunki, obserwować strumień i przerwać pracę, gdy ciecz wyraźnie opuszcza opryskiwaną powierzchnię. Musi też przestrzegać etykiety stosowanego preparatu oraz wymaganych stref ochronnych.
Równomierny oprysk przy bocznym wietrze wymaga połączenia właściwej wielkości kropli, odpowiedniego ciśnienia i prawidłowej wysokości belki. Jeżeli podmuchy nadal przesuwają ciecz poza wyznaczony pas, najbezpieczniejszą decyzją pozostaje przełożenie zabiegu na spokojniejszą porę.

